6670 WŚ - Chapter 554

Chapter 554 - " Zginiemy Razem "

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siquya : Na co czekacie ? już nie chcecie ze mną walczyć ?

Aylon : Blendi, co robimy ?

Blendi : Moje ninyoroi jest mniejsze i słabsze od tego, które ona posiada, ale zawsze to jakaś forma obrony

Aylon : Rozumiem

Blendi : Ona ma mniej niż połowę swej mocy, więcej nie może używać po walce z Seiyonem a ja nie daję jej czasu na regenerację

Aylon : W takim razie musimy uderzyć ze wszystkich sił jakie mamy, na maksymalnym poziomie, inaczej nic z tego nie będzie

Blendi : Masz rację

Aylon : W takim razie przygotuj się

Blendi : Zrozumiałem

Siquya : Hmm ?

Aylon : Czekaj cierpliwie, Siquya !!!

Siquya : Hmm ?

(Aylon i Blendi aktywują swoje najpotężniejsze tryby magii)

Blendi : Aaaa !!!

Aylon : Aaaaaaa !!!

Siquya : Poczekam cierpliwie...

(Tymczasem)

Derona : Nic z tego nie rozumiem...

Naoki : Jesteś pewna, że to tutaj ?

Derona : Jeszcze chwilę temu wyczuwałam energię życiową Osarina, a później ona zniknęła, bałam się, że on umarł

Miyuka : Sam na pewno nigdzie nie poszedł ani nie odleciał, nie miałby na to nawet siły, a gdyby zginął to byłoby tu gdzieś jego ciało w okolicy

Naoki : Jest dużo krwi, wiele tu na ziemi, musiał się wykrwawiać

Miyuka : Dokładnie

Derona : Tylko gdzie on teraz jest ?

Naoki : Ktoś musiał go stąd zabrać, tylko kto i gdzie ? i dlaczego nam nie pomógł z Aylonem i Blendim ?

Miyuka : Nie mam pojęcia

Naoki : Jesteś pewna, że nie ma go nigdzie w okolicy ?

Derona : W ogóle go nie wyczuwam, a moja magia sięga 5 kilometrów długości

Miyuka : W takim razie na pewno musiał go ktoś stąd zabrać

Derona : Pytanie tylko, kto ?

(Powracamy do walki)

Blendi : Magia Sichyo !!!

Aylon : Jesteśmy gotowi !

Siquya : Zapraszam !

(Oboje rzucają się na Siquyę, która broni się lodowcami, którymi wystrzeliwuje z dłoni)

Aylon : Tss

Siquya : Kha !

(Siquya trafiła Aylona w plecy)

(*Aylon : Ona ma tak silne ciosy, że czuję się jakby mi ktoś z dużego młotka huknął)

Blendi : Czarne pioruny !!!

Siquya : Bariera Wodna !!!

Blendi : Co jest ?! moje pioruny nie przeszły przez tą wodę ?!

Siquya : Kha !

(Siquya znalazła się za Blendim i zrobiła bliznę aż do krwi na plecach demona swoimi pazurami)

Blendi : Aaaaaaaaaaaaa !!!

(Blendi zaczął lądować na ziemi)

Blendi : Niech to szlag !!!

Aylon : Tss

Siquya : Kha !

(Siquya skupiła się na śniegu leżącym na ziemi, wystawiła ręce w stronę ziemi)

Aylon : Blendi ! aktywuj Ninyoroi !!!

Blendi : Hmm ?!

(Blendi w samą porę aktywował swoją fioletową zbroję, ponieważ lodowe kolce o mało nie przebiły jego ciała, a tak? złamały się o jego zbroję)

Blendi : Pieprzona wiedźma !

(*Aylon : Ona jest dla nas za silna, zna zbyt wiele rodzajów magii i potrafi się świetnie bronić)

Siquya : Mam jeszcze trochę mocy, by zabić was chociaż promieniem księżyca

Aylon : Khh

(Aylon zaczął walkę wręcz z Siquyą)

Siquya : Hmm ?

(Aylon ze złości zaczął obijać księżną księżyca)

Siquya : Tss

Blendi : Aylon ! tak trzymaj !

(Siquya teleportowała się za demona i chwyciła go za ramiona)

Aylon : Co jest ?!

Siquya : Hehe

(Ręce Aylona zaczęły zamarzać)

Aylon : Niech to szlag !!!

Blendi : Aylon !

(Blendi wzbił się w powietrze)

Siquya : Hmm ?

(Siquya puściła Aylona, który spadał na ziemię, następnie obiła lecącego Blendiego, który chwilę później również spadał na ziemię)

Aylon : Moje ręce !

Blendi : Zaraz ci je odmrożę !

(Oboje stoją na ziemi, Siquya unosząca się w powietrzu koncentrowała się nad kolejnym atakiem)

Siquya : Tym razem to z pewnością wasz koniec !

Blendi : Hmm ?

Siquya : Żegnajcie !

(Siquya nagle została ściśnięta przez kogoś od tyłu)

Siquya : Co jest ?!

Blendi : Kto to ?!

Aylon : Poparzona skóra, jakby zwęglona

Siquya : Niemożliwe !

Seiyon : Trochę to trwało, zanim mógłbym się swobodnie poruszać, jednakże starczyło mi jeszcze sił, by się wzbić w powietrze i cię chwycić

(*Siquya : No tak ! widziałam jak jego ciało spadało na ziemię ale nie sprawdziłam czy żyje czy nie, ponieważ Blendi zaatakował mnie wtedy mieczem)

Siquya : Nie sądziłam, że mogłeś przeżyć Blask Księżyca, tej techniki jeszcze nikomu nie udało się przeżyć

Seiyon : Musi być ten pierwszy raz

Siquya : Niemożliwe !

Seiyon : Moje ciało i tak jest spalone i bezużyteczne, nie mógłbym być demonem czy wojownikiem już nigdy więcej, więc co mi po tym, że przeżyłem ?

Siquya : Co zamierzasz ?!

Seiyon : Zginiemy razem, a w zaświatach poopowiadasz mi więcej o swojej historii życia

Siquya : Co takiego ?!

Seiyon : Nie masz już sił po walce ze mną, Blendi i Aylon nie mają takiej siły jak my, nie dorównują nam, jednakże to bez znaczenia, skoro ty chciałaś pójść na całość, to i ja zrobię to samo

Siquya : Co ty zamierzasz ?!

(*Siquya : Nie mogę go zamrozić ani zmienić się w wodną cząstkę, on blokuje przepływ mojej mocy w organizmie, jak to w ogóle możliwe ?!)

Seiyon : Mówiłaś, że żałujesz tego, że nie pokażę ci mojej mocy nietoperza, prawda ? nic bardziej mylnego

Siquya : Hmm ?!

(Z pleców Seiyona wyszedł ogromny czarny nietoperz, który unosił się nad wojownikami)

Siquya : Co to ma być ?!

Seiyon : Do zobaczenia w zaświatach, Siquyio Tengaku !!!

Siquya : Przeniesienie Przedmiotu !!!

Aylon : Hmm ?

(Czarny nietoperz pożarł dwójkę wojowników, którzy unosili się w powietrzu, następnie nietoperz odleciał w chmury i eksplodował, eksplozja była tak silna, że cała galaktyka Shisury się zatrzęsła)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Następny Chapter 555 - " Jedno Zagrożenie Mniej "

Komentarze