6670 WŚ - Chapter 546

Chapter 546 - " Siquya vs Seiyon "

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siquya : Lecz zrobię wszystko, aby cię pokonać, to również może ocalić przyszłość

Seiyon : Z pewnością, ponieważ jeśli bym cię pokonał i wciąż szukał godnego siebie przeciwnika, to pewnie z czasem zabiłbym Ricona i innych demonów czy wojowników, aż w końcu osiągnąłbym swój cel

Siquya : Chcesz po prostu zostać przez kogoś zabity w walce ?!

Seiyon : Zgadza się

Siquya : Trochę chore podejście

Seiyon : Każdy ma swoje racje i podejścia, moje już znasz

Siquya : Mhm...

Seiyon : Jeśli nie chcesz dopuścić do mojej władzy w przyszłości, lepiej mnie zabij, lecz ostrzegam, że nie będę się powstrzymywał

Siquya : Ja również

Seiyon : Na to liczę

Siquya : Zacznijmy więc walkę na wysokim poziomie

Seiyon : Nie ma sprawy !

Siquya - Aizutengoku Sangokushi !!!

Seiyon : Trzeci poziom ocznych technik aniołów ? nieźle

Siquya : Również pokaż, na co cię stać

Seiyon : Aizuden Sakushi !!!

Siquya : Trzeci poziom ocznych technik demonów...

Seiyon : Zgadza

Siquya : Piąty poziom ninja !!! Aktywacja !!!

Seiyon : Hmm ?

(Siquya aktywowała błękitną aurę Kichyo, kontur jej ciała również był niebieski, jednakże z jej ciała wydobywały się odłamki i zimne powietrze lodowców)

Seiyon : Więc to prawda, że przy aktywacji piątego poziomu ninja zaczynając od pierwszego, zdobywa się moce lodowe i wodne głównego założyciela tego trybu...

Siquya : Dokładnie, nie zapominaj o tym, jakie mam aktywowane oczy oraz fakt, że jestem całkiem dobra w kontrolowaniu Kichyo

Seiyon : Gdybym zapomniał, zapewne już bym nie żył

Siquya : Co z tobą ? nie aktywujesz żadnej mocy ?

Seiyon : Cierpliwości...

(Seiyon wyciąga dziwny czarny miecz)

Siquya : To nie jest miecz piekielny...

Seiyon : Jestem również właścicielem miecza piekielnego, jednakże wolę używać innego

Siquya : Mhm...

(Seiyon aktywuje ogromny zapas magii Dichyo)

(*Siquya : Dlaczego tylko Dichyo ? jego z pewnością stać na więcej, chce sprawdzić moją siłę ?)

(Siquya tworzy lodowy miecz, który chwyta w dłoń)

Seiyon : Zacznijmy zabawę

Siquya : Jak sobie życzysz !

Seiyon : Hmm ?

Siquya : Lodowe Kolce !!!

(Siquya wbija swój miecz w ziemię, a po chwili ogromne lodowe kolce wychodzą z podziemi i atakują Seiyona, który sprytnie przecina je swoim mieczem)

Siquya : Jak na wojownika, który posiada zwykłą katanę, nieźle walczysz.. aż strach pomyśleć, co byłoby, gdybyś posiadał na przykład mój miecz.

Seiyon : Kto wie, czy nie będę go miał ?

Siquya : Hmm ?

Seiyon : Jeśli cię zabiję, z pewnością sobie go wezmę.

Siquya : Dobrze powiedziane.

Seiyon : Hmm ?

Siquya : "Jeśli" mnie zabijesz (uśmiecha się kpiąco)

(Po chwili rozmowy oboje rozpoczynają walkę na miecze)

Seiyon : Twój miecz jest bardzo twardy, próbowałem go przebić, ale bez skutku.

Siquya : Nawet, gdybyś to zrobił, i tak by się zregenerował, tym się właśnie różni ten miecz od twojej katany.

(*Seiyon : Mój miecz to nie jest zwykła katana, lecz dopóki tego nie wie, nie ma sensu jej tego zdradzać)

Seiyon : Co nie znaczy, że nie potrafię z niej korzystać.

Siquya : Tutaj muszę przyznać ci rację, nie mniej jednak pora walczyć..

Seiyon : Hmm ?

(Siquya rzuca miecz w stronę Seiyona, który robi unik odchylając się na bok, Miecz Lodu po chwili wbija się w ziemię, a z niego wychodzi góra lodu, która przebija ciało Seiyona)

Seiyon : Hę ? Co ty zrobiłaś ?

Siquya : Zakończyłam walkę..

(Seiyon spogląda na swoje ciało)

Seiyon : Krew..

Siquya : Hm ?

Seiyon : Krew.. to jest krew.. i to moja..

Siquya : Co w tym dziwnego ?

Seiyon : Już dawno nie krwawiłem... zapomniałem, jakie to uczucie

Siquya : Hmm ?

Seiyon : To jest wspaniałe uczucie, mimo, że tracę moc..

(*Siquya : Ten gość zachowuje się naprawdę dziwnie, ja również nie aktywowałam jeszcze pełni mocy, ale on nie aktywował nawet połowy)

Seiyon : Heh..

Siquya : Hmm ?

Seiyon : Muszę ci się za to zrewanżować..

(*Siquya : Ma przebite ciało.. i jeszcze będzie wstanie walczyć ?!)

(Seiyon łamie lodowiec, ma dziurę w plecach)

Seiyon : Nie powiem, żeby podobało mi się to.. no ale..

Siquya : Co chcesz zrobić ?

Seiyon : To samo, co ty zrobiłaś mnie.. poczuj krew tak samo jak ja..

Siquya : Jak chcesz walczyć ? przebiłam twój punkt witalny.. nie będziesz wstanie walczyć.. to tylko przyspieszy proces twojej śmierci

Seiyon : Głupia...

(Seiyon robi 2 kroki do przodu i upada na ziemię)

Siquya : Mówiłam, że to będzie niebezpieczne, żeby nie było, że jestem chamska.. powiedziałam co i jak..

(Leżący na ziemi Seiyon uaktywnia czarną aurę wokół swojego ciała)

Siquya : Hmm ? chyba nie rozumiesz tego, co do ciebie przed chwilą powiedziałam..

Seiyon : Hehe hehe hehe

Siquya : Co w tym śmieszego ?

(Seiyon wstaje, a jego dziura zaczyna się regenerować)

Siquya : Hmm ? Jak to możliwe ? (chwila zdziwienia) Chyba nie jesteś..

Seiyon : Owszem.. Nazywam się Seiyon Xen.. dawniej mój ród był wybitnym rodem medycznych wojowników, w czasach wojen byliśmy najlepszym wsparciem, ale z tego co wiem, jestem ostatnim żywym ze swojego rodu

Siquya : Co u licha ?!

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Następny Chapter 547 - " Siquya vs Seiyon #2 "

Komentarze